/2/desc|/1/asc|/5/asc|/1/asc|/0/asc ROZDZIAŁ...

ROZDZIAŁ...



ROZDZIAŁ DWUNASTY UMARA MAHOMET ŚPIESZY SIĘ NA TRASĘ Ciemna, prawie czarna droga biegła wzdłuż białej wstęgi Adunu. Naładowane samochody co dziesięć minut staczały się z wyjeżdżonego, stromego brzegu na lód i szybko znikały za zakrętem. Korzystając z dobrej pogody wywożono intensywnie ze Startu na trasę żywność i materiały budowlane. Z całego okręgu bez przerwy napływały grupy robotników, których również trzeba było przerzucić na odcinki przed nastaniem burz śnieżnych. Zbliżał się czas wymarszu kolejnej partii robotników jadących na jeden z najdalszych odcinków — nad cieśninę. Ludzie ci mieli przed sobą drogę liczącą kilkaset kilometrów. Wyprawienie ich zlecił Batmanów Kowszowowi, Libermanowi i Rodionowej. Powiedziano im przy tym z naciskiem, że są osobiście odpowiedzialni za bezpieczeństwo każdego człowieka. Wszyscy troje wczesnym rankiem przybyli na Start.